28.10.13

BIEL MILCZY

Od zawsze mam wnętrzarską nietolerancję kolorów. To oznacza, że akceptuję głównie biel. Białe ściany, meble, dodatki. Nie zastanawiałam się nigdy czemu tak się dzieje, aż tu nagle mnie olśniło: Biel milczy. Ten kolor jest niemy i w przeciwieństwie do innych barw nie zakłóca najmniejszej myśli. A ja kurczę lubię ciszę :)

eleventheleven.tumblr.com via silver-blonde.tumblr.com























10 komentarzy:

  1. Hehe... u mnie jest zupełnie inaczej, lubie łamać tego milczka jakąś dyskusją z innymi kolorami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo milczek łatwo nawiązuje kontakty towarzyskie, za co mu chwała :)

      Usuń
  2. Powtórz to kiedy spadnie śnieg i zaświeci słońce. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy robi się "wymowne milczenie" :)

      Usuń
  3. Kochana dobre spostrzeżenie :)) faktycznie kolory krzycza szczegolnie te intensywane :)

    ja tez uwielniam biel ale łacze ja z reszta kolorów ulubionych- czerń, szarości , czerwień i odcienie drewna:))

    buziak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja też oczywiście. Z szarym, czarnym czasem jakimś bladym do nieprzytomności pastelem. Ale ogólnie biel rulez :)

      Usuń
  4. Jako nastolatka lubiłam pstrokate kolory, ogólny misz-masz i całe mnóstwo bibelotów w pokoju. Czułam się w takim wnętrzu świetnie (dzisiaj chyba bym oszalała!). Czlowiek jednak się zmienia - teraz otacza mnie dominująca biel z szarością i czernią, nieco jasnego drewna, minimum dodatków. To nie rozprasza i - fakt - ułatwia zebranie myśli. Hmm, ciekawe co powiem za kilka lat ? ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Potrzeba kolorystycznej ciszy pojawia się z wiekiem, fakt. Ja też nie zawsze byłam tak bezwzględnie białolubna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Idealnie to ujęłaś, zgadzam się w 100%!

    OdpowiedzUsuń