8.8.16

dzień dobry (prawie)

Przytłoczona zawiadomieniem o drastycznie ujemnym bilansie w rozliczeniu mediów oraz komputerem, który wziął i się zepsuł (co jednak troszeczkę przeszkadza mi podczas kończenia projektu) wrzucam kilka blogowych paproszków. Takie paproszki emocjonalne, jak suche liście czy patyczki w trawie nie wadzą nikomu, a ich byt jest żywym dowodem na to, że życie to nie pączek z dziurką. No chyba, że na insta, to tak. Oprócz krzywdząco wysokich rachunków i złośliwych laptopów występują także rzeczy piękne, jak długi spacer w deszczową sobotę i fistaszkowe lody. Takie gifowe chwile... klik





5.7.16

granatowy prawie czarny

Blog zdycha. O agonii już niebawem, a tymczasem czając się za rogiem zabieram głos w innej sprawie. Sprawa jest polska, poważna i granatowa - prawie czarna, czyli dokładnie taka, jak lubię. Pełna bezpretensjonalnych matowych brzmień w dobrym gatunku. Surowych, delikatnie oszlifowanych, wyciętych ze zbędnych pierdół. "Przesadna poezja uzależnień, ubrana w przygnębiającą, elektroniczną modern music" że pozwolę sobie zaczerpnąć ze źródeł. Pomijając osobiste przesłanki, do których istnienia z wielką przyjemnością się przyznaję, subiektywnie i szczerze mówię tej muzyce"wow". Smakuje mi jak czekoladowe muffiny, jedzone pod drzewem w leniwe sobotnie popołudnie :) KLIK


11.5.16

attachment

KLIK

źródło:usor.tumblr.com



22.4.16

hand made emoticons

zrobiłam sobie swoje własne emotikony. Taki komunikacyjny hand made. Naszło mnie zaraz po tym, jak messenger przestał mi wyświetlać łinki smajle i inne takie w najmniej odpowiednim momencie. Zastanawiam się czy da się żyć bez tych wszystkich komunikatorów, aplikacji i emotikonów, które bardziej niż ludzkie emocje przypominają niedopieczone bułki. Nie da się. Dziękuję za uwagę, idę zajrzeć do telefonu, bo bez deezera, messengera, whatsApp'a, hangouty'a, upday'a i shazam'a już nie wyobrażam sobie życia. Ps. I jeszcze moderacik na deser, smacznego życzę CLICK (do słuchania głośno i przez słuchawki, inaczej nie ma sensu)


20.4.16

max richter

już za chwileczkę już za momencik. Max Richter w Krakowie, koncert 1 maja w ICE. Nie będę ględzić o zapierających dech w piersi aranżacjach, wolę słuchać niż gadać. Bilet kupiony, już niecierpliwie przebieram nóżkami w oczekiwaniu na zmysłowe bum :)  CLICK
źródło: http://philharmoniedeparis.fr/en/activity/concert/15213-vivaldi-recomposed


8.3.16

blindfold

Dziś trochę truizmów o blogowaniu. Zastanawiam się, czy wrzucić tu genialny klip Tame Impala, kontrowersyjny, mocny ale przede wszystkim cholernie dobry. Kiepski prezent na dzień kobiet jeśli ktoś przyzwyczaił się do pachnących mydełek i grzecznych goździków. Granica, której nigdy nie przekroczę jako blogger zaczyna się i kończy zawsze w tym samym punkcie. Wyznacza go moja intuicja. Punkt jest ruchomy i tak na przestrzeni dwóch lat z hakiem, z postów o nowych firankach i pudłach z Ikei zakwitały głębsze i bardziej osobiste wynurzenia. Piszę co czuję, a czuję różnie w różnych momentach mojego życia. Część tego, co było ważne dla mnie kiedyś, dziś nie ma już znaczenia, to, czym nie podzieliłabym się publicznie dwa lata temu, dziś wrzucam do sieci jak marchewkę do zupy. Blogosfera zawsze będzie strefą, w której poruszam się po omacku i na czuja. I dobrze, lubię niedopowiedzenia. Anyway ... zupa prawie gotowa CLICK ;)



29.2.16

off the cuff

Spieszę donieść, że u mnie nic nowego. Tak że bez owijania w bawełnę, wrzucam sweet focię i trochę muzyki, bez której da się żyć, tylko po co. CLICK