19.2.16

more than words

Hypnotizing, surreal, emotional, deep, dark sound. No more words are needed CLICK. Suede shoe (the new one, by the way) is just a prosaic pretext ... ;)


15.2.16

winter selfie bread rolls & Mari Kvien Brunvoll

Zamiast selfie z windy, paraselfie z Samsunga czyli "wychodzę po bułki, a w ogóle to gryzie mnie czapka". A w drodze po bułki, po kabelku do uszka takie oto magiczne sączą się nutki KLIK

11.2.16

everywhere I go

Podkład z serii "everywhere I go", czyli dobre mazidło na każde wyjście. KLIK



5.2.16

zielone winogrona

Już za chwileczkę, już za momencik z nieba posypie się brokat, a ulice zatoną w bezwstydnie ohydnym różu. A szkoda. Miłość jest piękna jeśli oprawić ją w proste, szlachetne ramy. Nie chcę bić piany i męczyć blogowej buły, bo o swoim podejściu do walentynkowego anturażu pisałam już nie raz (a może jednak raz?), tak czy siak nie mogę się powstrzymać, żeby nie zahaczyć o temat. Do Walentynek jeszcze sporo czasu, ale 14 lutego mnie nie będzie. Zamknę się w szafie, żeby nie oszaleć. Zamiast demonicznych misiów i plastikowych dowodów miłości za 2,50 sugeruję nową tradycję, taką zwykłą i kompletnie nie na miarę naszych czasów. Rozmowy do rana, wspólne jedzenie zielonych winogron i bezpretensjonalną czułość. I dużo pięknej muzyki w tle. KLIK

źródło: silver-blonde.tumblr.com

13.1.16

list otwarty (cz.2)

Kochany Mikołaju,
ponieważ jedyne listy jakie dostajesz to wish listy, a po pierwszej gwiazdce listonosz prawdopodobnie omija Cię szerokim łukiem, postanowiłam wykazać się odrobiną współczucia i zwykłego humanitaryzmu i skrobnąć do ciebie coś w styczniu. Święta upłynęły mi beztrosko i leniwie niczym nocne obrady sejmu. W końcu przeczytałam kompleks Portnoya (och boskie!) oraz norwegian wood (och też boskie!), a w przerwach między posiłkami uczestniczyłam w wielu bożonarodzeniowych tradycjach i aktywnych formach wypoczynku, takich jak leżenie na sofie albo krojenie ciasta. Nowy rok powitał mnie z hukiem, a sylwestra zaliczam do wyjątkowo udanych, pomimo nieobecności Beaty Kozidrak na krakowskim rynku. W kwestii prezentów też nie mam żadnych uwag, wszystko dokładnie tak, jak chciałam ;)) To by było na tyle, korzystając z okazji pragnę nadmienić, że pod koniec miesiąca mam urodziny.
Na koniec coś, co ostatnio dostałam w prezencie. klik




27.12.15

december

Bonjour everyone. Dziś trochę poświątecznej sztuki, w roli damy z łasicą - kot z fochem. Fotka jest z przedwczoraj, na sesję zimową zapraszam w kwietniu, czyli jak spadnie śnieg. Do usłyszenia!


16.12.15

good morning

roomservice o poranku, czyli świeżutki kadr z ul. Grodzkiej i pyszny kawałek do posłuchania. Miłego dnia. KLIK 
Ps. po latach dość oziębłych stosunków, między mną, a facebookiem, nadszedł czas odwilży. Można mnie za to zhejtować TUTAJ ;)