4.2.14
ZMIANA PUNKTU WIDZENIA
Lubię sobie pogryzmolić. Czysty papier wytwarza jakąś dziwną energię, która każe mi czym prędzej zapełniać wszystkie wolne przestrzenie i kartkowe połacie. Czasami z takiego gryzmolenia wychodzi coś, czasami nic. Czasami się wkurzam, bo jak akurat wychodzi nic, a rolę kartki pełni płótno, to mam w domu wyrzut sumienia i dowód mojego marnotrawstwa o wymiarach metr na dwa, którego niestety nie mogę zgnieść ani tym bardziej upchnąć w koszu na śmieci. W takiej sytuacji staram się zazwyczaj nie dopuścić do straty i wtedy uprawiam artystyczny recycling, który zazwyczaj kończy się tak samo, tzn. płótno i tak ląduje na śmietniku, a ja obrażam się na malowanie, do czasu, aż mi przejdzie. Dziś pozwoliłam sobie na zaprezentowanie innej formy odzyskiwania straconych nadziei - zmianę punktu widzenia. Zmiana punktu widzenia sprawia, że jeden gryzmoł ma kilka całkiem różnych twarzy i to, co jest złym wilkiem, za chwilę staje się niewinnym motylkiem. Jak w życiu ;)
1.2.14
KIEPSKI TOWAR Z WYŻSZEJ PÓŁKI
Choć uważam, że przeklinanie niczemu dobremu nie służy i drażni mnie jak ktoś bez powodu ciągle rzuca mięchem albo stosuje soczyste epitety zamiast przecinków, to czasami też mi się zdarza. Nie mam z tym problemu, jeśli w ten sposób daję upust negatywnym emocjom i nie odbywa się to zbyt często (ani na przystanku czy w supermarkecie :), wszystko jest ok. Zauważyłam w tej kwestii również pewną prawidłowość - bluzgi po angielsku brzmią jakoś lepiej. To jakby trochę inna kategoria przeklinania, bardziej wysublimowana i ekskluzywna, kiepski towar ale z wyższej półki. To samo słowo w dwóch różnych językach (mam na myśli angielski i polski) posiada całkowicie odmienny ciężar emocjonalny i totalnie różny poziom arogancji. Nie tylko ja dostrzegam tą prawidłowość, świadectwa wysokiej kultury przeklinania, a tym samym znajomości języka angielskiego można bez problemu odnaleźć na co drugim murze i co trzecim brudnym samochodzie ;)
29.1.14
HAPPY BIRTHDAY TO YOU
26.1.14
CO W PRZEDPOKOJU PISZCZY
Przedpokój to wizytówka domu, powinien zatem pełnić rolę reprezentacyjną, być estetyczny ble ble ble. To wiemy, wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę wnętrzarską albo włączyć domo plus. Nikt jednak nie radzi jak na kilku metrach kwadratowych zmieścić szafę, a potem jak jeszcze upchnąć do niej wszystkie buty, kurtki i tzw. odpady sportowo-użytkowe, na które w całym domu miejsca już nie ma. Nikt nie doradza, gdzie mają leżeć mokre parasole, wisieć mokre płaszcze i stać zabłocone tenisówki (w szafie?), wiadomo tylko, że nie powinny być widoczne. Mój przedpokój gabarytowo jest właśnie z tych "trudnych" i mimo, że jasny, to ciasny. Udało mi się zmieścić w nim wspomnianą wyżej szafę oraz niewielką komodę (gdzieś przecież trzeba wrzucać ulotki z pizzeri, listy z banku z ofertą pożyczki, paragony z Carrefoura i inne bardzo ważne w każdym gospodarstwie domowym papiery :). Miejsca wystarczyło nam jeszcze na dwa ścienne wieszaki i duże lustro (chyba jest fajne, bo każdy, kto nas odwiedza intensywnie się w nim przegląda ;). Nie narzekam, jest dobrze, mam gdzie rzucić telefon i klucze po wejściu do domu, mam gdzie powiesić mokry od śniegu szalik czy torebkę, mam swoją ulubioną biel (i trochę szarości). Czasami, gdy tak jak dziś pada i pada, a za oknem biało, mam także dwie pary wielkich zaśnieżonych buciorów na widoku - ale to już zupełnie inne bajka ;).
25.1.14
SŁOWO NA JUTRO
Za oknem widok smutny, niedobór słońca odczuwam bardzo silnie. Piszę ten post od kilkunastu minut, myśli się rozlatują, słowa nie pasują, wszystko nie tak i bez sensu. Piszę i usuwam, piszę i usuwam, mam już trzy zdania, super. Nie powinnam w ogóle pisać nic, nie muszę być zawsze taka regularna i akuratna, ale kurcze właśnie, że chcę. Dziś pozwolę sobie na narzekanie i marudzenie, że wszystko mnie drażni, że niczego nie ogarniam, że prasowanie leży, że sprawy leżą. Ja na razie siedzę, ale nie wiadomo co będzie za chwilę... Jutro na pewno będzie lepiej, tego się trzymam. Miłego jutra, a tymczasem link do paru bardzo pozytywnych słów w pięknym wykonaniu KLIKNIJ
22.1.14
DIY - LUSTERKO
DIY jak zrobić sobie lusterko: kupić gotową ramkę na zdjęcie (dowolnego formatu), zanieść ją do pana szklarza, poprosić żeby wymienił przeźroczystą szybkę na kawałek lustra. Pan szklarz może marudzić, że się nie da i w ogóle, że ciężko będzie i że on nie wie, bo musi spytać szefa. W końcu zrobi, a jak nie zrobi to należy poszukać innego szklarza. Po wymianie szybki gotowe lusterko trzeba oczyścić i postawić sobie albo powiesić w łazience, czy gdzie tam kto chce i używać według indywidualnych upodobań. Nie mogłam nigdzie znaleźć małego lusterka, które by było nieokrągłe, niechromowane i nieoklepane więc zrobiłam jak powyżej i ze szklarzem nr 2 się udało. Lusterko stoi więc sobie w łazience i patrzy na mnie moimi własnymi oczami. Buon apetit! ;)
19.1.14
PUSZKA PANDORY
Pandora jest zjawiskiem długoterminowym i niezwykłym, o czym miałam okazję przekonać się ponad rok temu, kiedy pod choinką znalazłam piękne białe pudełeczko. Podekscytowana wizją posiadania biżuterii osobistej, emocjonalnej, symbolicznej, a na dodatek ekskluzywnej rozpoczęłam proces twórczy, którego zwieńczeniem miała być moja własna, niepowtarzalna bransoletka. Zaraz wyjaśnię co oznacza ten "proces twórczy" bo może jest ktoś, kto nie wie jak działa Pandora. Posiadając srebrną bazę (czyli tzw. sznureczek, który kupuje się osobno) oraz dwa charmsy (tzw. koraliki, które też kupuje się osobno), potrzebuję klipsów przytrzymujących (które również kupuje się osobno), separatorów (-//-), łańcuszka zabezpieczającego (-//-) oraz oczywiście dodatkowych charmsów (w dowolnym kształcie, kolorze i ilości), i w ten sposób powstaje biżuteria kompletna czyli bransoletka w tzw. wersji full. Wersję full zastąpiłam wersją podstawową, mam to szczęście, że nie lubię nadmiaru ozdób i wrażeń, więc moment kulminacyjny wydawał się być tuż tuż. Każdy nowy charms przybliżał mnie do tej pięknej chwili i muszę przyznać, że określenie "biżuteria emocjonalna" jest w tym przypadku jak najbardziej na miejscu. Ile emocji i wrażeń przysparza wydatek rzędu 200 zł na jeden mały koralik wie tylko ten, kto tego doświadczył na własnej skórze. Każdy charms ma również wydźwięk symboliczny (symbolizuje mój brak rozsądku tudzież hojność moich bliskich) i sentymentalny (czuję się silnie przywiązana, tak silnie, że aż mi głupio, że bransoletki nie noszę). Pandora jest piękna i niezaprzeczalnie ekskluzywna, ale otwierając wieczko tej jubilerskiej puszki bądźcie ostrożni, bo jedna mała, zbyt pochopnie podjęta decyzja, może pociągnąć za sobą lawinę niekończących się, a przy tym zupełnie niepotrzebnych wydatków ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)















