8.6.14

BERLIN - PORADNIK SUBIEKTYWNY

1. Weekendowy wypad do Berlina planuj odpowiedzialnie i rozważnie, najlepiej w przeddzień ;) 2. Nie zakładaj, że wstaniesz o trzeciej i wyjedziesz o czwartej. Nie wstaniesz i nie wyjedziesz, więc od razu wrzuć na luz i pośpij dłużej. Szósta to też dobra godzina :) 3. Miej świadomość, że podczas podróży możesz robić za żywy GPS dla kierowcy. Nawet jeśli na co dzień gubisz się w żabce, a mapy cię przerażają. 4. Olej turystyczne must have'y i zrób swój własny plan zwiedzania. W wyborze miejsc kieruj się wyłącznie intuicją. 5. Po mieście poruszaj się metrem. Jest szybciej i taniej. 6. Jeśli kręci cię bohema i wielokulturowość, pociągają artyści i najlepsze pod słońcem wietnamskie żarcie, kieruj się na Kreuzberg. Ech.... było bosko 7. Skocz do Muzeum Bauhausu, może spotkasz przeuroczego starszego pana, który okaże się emigrantem i nieużywaną od lat, ale ukochaną polszczyzną, opowie Ci przeróżne historie i ciekawostki. Cudowne miejsce, cudowny człowiek... 8. Zobacz wystawę ponad 400 prac Salvadore Dali. Nie staraj się zgłębić psychiki mistrza jeśli nie nazywasz się Freud, bo to naprawdę genialny przypadek :) 9. Mówi ci coś nazwisko Libeskind? Przed wizytą w Muzeum Żydowskim nie miałam pojęcia, że architektura potrafi być tak dosadna i wzbudzać tak intensywne emocje. 10. Nigdy nie ufaj swoim trampkom. One też obcierają ... 11. Lubisz kiełbachę? Ja też nie. Ale organiczny, delikatny w smaku wurst z budy Witty's jest naprawdę pyszny! 12. Przed wyjazdem nie wpadaj do KaDeWe w nadziei, że kupisz sobie perfumy. Nie kupisz, bo wybór jest za duży i po kilkunastu minutach wszystko zaczyna tak samo śmierdzieć :) 13. Nie masz fotki pod Reichstagiem i Bramą Brandenburską ? I dobrze. Ważne, że twój facet smarując na drugi dzień rano kanapki śpiewa "Bauhaus, in the middle of our street". No i macie fajne wspomnienia. Auf widersehen! :)

 

12 komentarzy:

  1. Podpisuję si pod tym przewodnikiem:) Zamiast Salvadora widziałam wprawdzie Justina;) (chociaż gdyby miała wybierać...) , ale stopy obtarte były po przebyciu kilometrów tras poza wytartymi ścieżkami zwiedzania. Berlin to moje dzieciństwo, więc też nieco inny ładunek emocjonalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To była moja pierwsza berlińska eskapada. Mam wrażenie, że to takie miasto "multi", złożone z tysiąca różnych smaczków i klimatów, w którym każdy znajdzie coś dla siebie - od poszukiwaczy wrażeń industrialnych i miłośników starych samochodów, po amatorów prac szalonego wąsacza :) Pozdrawiam Olu :)

      Usuń
  2. Kochana swietny przewodnik, szkoda, ze nie przeczytalam go 6 lat temu ;) ale wtedy wyjazd ze znajomymi byl okreslony i konkretny - wyprze i zakupy ;) Zatem ja KaDeWe z kolei mam opanowane, mur berlinski i wieze telewizyjna ;))) nastepnym razem szykuje sie na bardziej kulturalny wypad:) choc i tamten mial swoj urok, hostel i pietrowe lozka - stol z metalowej, polozonej przez nas na podlodze szafki i rozmowy przy piwku z sympatycznym tubylcem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprzedażowy wypad rządzi się innymi prawami, ale pewnie też może być fajny, no może pod warunkiem, że nie wącha się zbyt dużo naraz (chyba mam jakąś perfumeryjną traumę ;) Mur też znalazł się na mojej liście :) Buziak.

      Usuń
  3. Ależ zazdroszczę Ci tej wyprawy! Salvadore - naczytałam się swojego czasu o nim sporo i trochę osłabła przez to fascsynacja, Libeskind - odkąd przeczytałam niewielki artykuł, opatrzony skromnym zdjęciem, wydał mi się bardzo interesujący i od tej pory śledzę.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie, co zniechęciło Cię do Dali :) Patrząc na jego niektóre rysunki i szkice zastanawiałam się co mu tak naprawdę w duszy grało. Wiem na pewno, że nie były to piękne i gładkie dźwięki :)

      Usuń
    2. Nie, nie...to absolutnie nie jest niechęć. Raczej tzw."zmęczenie materiału". O Dalim dużo pisano. On sam sporo o sobie mówił, ale jak to z ekstrawertycznymi, ale świadomymi artystami czasem bywa, pozwalają siebie poznać tylko do pewnego stopnia. Choć mówi się, że sztuka jest zwierciadłem duszy, to w tym przypadku, odbieram ją jako autokreację.
      Absolutnie nie uważam że temat wyczerpałam.:) Próżne by to było i głupie.:)
      Po prostu, być może tak jest, że skoro kiedyś jego surrealistyczne wizje mnie interesowały, a teraz nie, to sama znajduję się na innym etapie życia, w innym obszarze fascynacji artystycznych...inne rzeczy obruszają, inny koloryt przemawia, inne podejścia do tematów wywołują ciarki na plecach.

      Usuń
    3. Zgadzam sie co do rożnych wyborów zależnych od rożnych etapów (nawet wczoraj nad tym myslałam, tylko w nieco innym kontekście :) Co do pana Salvadora to nie wiem na ile mój zachwyt wynikał z okoliczności i był jakąś tam wypadkową ekscytacji wyjazdem i świadomości , że widzę te wszystkie prace na żywo, a na ile brał się z samego przekazu. Nie wnikam w to i nawet jeśli więcej było w tym radości z faktu obcowania ze sztuką niż odnajdywania w niej siebie to i tak miałam przeogromniastą frajdę :)

      Usuń
    4. Oj tam, bez względu na to czy filtrujemy sztukę przez swój obraz świata, czy czerpiemy po prostu radość z obcowania z rzeczą ładną, czy jest to zachwyt/wzruszenie wywołane kontaktem z dziełem wielkim, uznanym...to wszystko jednak wzbogaca...,
      ale przecież widzę, że akurat tutaj przekonywać nie muszę;) :) :)

      Usuń
    5. Dokładnie tak. Buziak :)

      Usuń
  4. Jak będę się wybierać w te rejony, to z pewnością sięgnę po ten jakże praktyczny poradnik :-)

    OdpowiedzUsuń