6.4.14

TO NIE SĄ LALKI DLA DZIECI

Lalki dollfie są niezwykłe. Można mi wierzyć na słowo, widziałam je na żywo. Dziś, w południe, w centrum sztuki japońskiej Manggha. Jako człowiek wychowany na szmacianym psie burku w zielone kwiatki, regularnie ostrzykiwanym wodą (ćwiczyłam zawód pielęgniarki) nie znam się na lalkach, wiem jedynie jak wykańczać pluszaki ;) Przez moje życie przewinęło się co prawda kilka szmacianek, jakieś misie i jedna plastikowa baba jaga, ale to chyba za mało. Barbie też miałam, owszem, ale późno, bo już się rocznikowo nie załapałam. Z tego akurat się cieszę, jest szansa, że teraz miałabym wypaczoną psychikę (albo w najlepszym przypadku kiepski gust ;). Jako stuprocentowy laik jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyłam a Manggha'dze. Cudowna mroczna, czasami trochę przerażająca estetyka, ludzkie spojrzenia szklanych oczu, majstersztyk minikrawiectwa i ministylizacji. Nie dziwię się kolekcjonerom, to musi wciągać. Nie podobało mi się jedynie to, że te najbardziej niesamowite i najpiękniejsze lalki można było zobaczyć na filmie, "żywych" eksponatów było nieprzyzwoicie mało. Kto z okolic Krakowa albo nie z okolic, ale chciałby poznać nieco inne oblicze lalek polecam wystawę "To nie są lalki dla dzieci". Ps. można robić zdjęcia :)






15 komentarzy:

  1. Bo to nie są lalki do zabawy, to sztuka. Podobnie jak to jest z porcelanowymi twarzami laleczek, raczej trudno aby bawiły się nimi dzieciaki, a kilka dojrzały kolekcjonerów ich , znam osobiscie ;)))
    Udanego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co do tego wątpliwości, a gdyby ktoś się jednak wahał wystarczy spojrzeć na tytuł wystawy ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. O rzeczywiscie sa niesamowite... Takie mroczne, przenikliwe spojrzenia... Zdecydowanie oryginalna sprawa... Szkoda, ze blizej nie mieszkam..;) a ja Barbie nie mialam, tylko jakas pewnie jej kuzynke Fleur;)) Zdecydowanie jednak momi faworytami byli:wlochaty piesek, lalka bobas i jakas szmacianka;) choc jedna fajna rzecz zwiazana z Fleur byla taka, ze zmuszalam swoja babcie do szycia jej ubranek wg mojego projektu;) hihi pisze-jednym okiem zerkajac na pr;) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są niesamowite. Podobają mi się te dorosłe emocje, które można wyczytać w ich twarzach, poza tym są bardzo estetyczne choć mroczne, ale ja akurat lubię takie klimaty :) Podejrzewan że szmaciane włochate psy dostarczają jednak trochę mniej wrażeń ;)

      Usuń
    2. wlasnie dlatego pisze, ze szkoda, ze nie mieszkam blizej, zdecydowanie bym sie tam wybrala. A wlochaty piesek dostarczal emocji jak bylam malym dzieckiem, co innego mi bylo wtedy potrzebne..;) dostalam go od taty jako prezent pocieszenia podczas zapalenia pluc. Jako, ze wtedy nie bylo zbyt wiele ciekawych zabawek w sklepach, piesek z prawdziwym wlosirm-bodajze z krolika hihi;) byl prawdziwym pocieszaczem;) Doskonale rozumiem meoczne klimaty i lalki te przyciagaja mocno moja uwage. Podobaly mi sie jakis dobry kawalek czasu temu broszki Mieelli von Chrupek, ktora robila zdjecia lalkim przez siebie zrobionym. Nieco inna stylistyka ale mrocznosc i tajemnica ogromnych oczu lalek wzbudzala moje zainteresowanie..:) nawet mialam kupic sobie jedna z broszek... Buziaki!:)

      Usuń
    3. Mirelli von Chrupek ech literowki;)

      Usuń
    4. Aga, żeby sprawa była jasna - nie podważam zasadności posiadania włochatego pieska :) Sama takiego miałam (chociaż w wersji gładkiej z paskudnym kwiatowym motywem:), więc zdaję sobie sprawę, że piesek przynosi małemu właścicielowi wiele emocjonalnych korzyści :) A dollfie to zupełnie inna bajka ;) Buziaki.

      Usuń
    5. Hihi, rozumiem wszystko:))
      a widzialas laleczki Mirelli? tak jak mowie inna stylistyka oczywiscie, bo lalki jednak mimo wszystko przypominaja dzieci. Natomiast tutaj wlasciwie wzorowanie na doroslych kobietach. Musze o nich wiecej poczytac. Ciekawe tez wlasnie czemu ciekawsze eksponaty byly tylko na filmie? moze trafily juz po prostu do kolekcjonerow a moze sa gdzies na stale wyeksponowane? Buziaki, milego dnia:)

      Usuń
    6. Widziałam, są świetne i tak jak dollfie smutne. I kurczę to jest w nich właśnie fajne :) Co do małej ilości lalek na wystawie, może to kwestia kosztów, może problemów z wypożyczaniem, nie mam pojęcia :)

      Usuń
  3. uuu spooky - to pierwsze określenie jakie przyszło mi na myśl gdy zobaczyłam pierwsze foto na bloglovinie przy nowym roomsercive'owym poście ;-)
    Ta a la albinos jest piękna. Niektóre jakieś takie 'wczorajsze' ;-) Z jedną mam coś wspólnego - oponki na brzuchu hehehe. Gdyby nie te jakieś 300km to chętnie rzuciłabym okiem:-)
    Ja zaś miałam Barbie, i to nie jedną ;-) - z grubsza licząc - co najmniej tuzin ;-) I Kena (albo i trzech) i domek i campera i nieco innego barbie'owego ustrojstwa ;-) a Fleur dostałam chyba na 3cie urodziny. Ale czy przez to zwoje mózgowe mam w kolorze pink? ;-) Kto wie ;-)
    Uściski poniedziałkowe ślę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię takie 'spooky", a ta "wczorajszość" mnie tu właśnie kręci :) A co do oponek - to psze Pani żebra są :)))) W mrocznym świecie nie ma miejsca na apetyczne wałeczki ;) A Barbie miałaś bo Ty młode dziewczę jesteś, niektórzy żyją trochę dłużej (co nie znaczy, że nie woleliby być młodsi ;) Miłego popołudnia :)

      Usuń
    2. ej no, ta obok albinoski ma żebra na brzuchu ?:-| No to faktycznie spooky hehehe

      Usuń
    3. Ta ma wałek z materiału, grama brzucha tam nie ma, choć rzeczywiście może skubana wprowadzić człowieka w błąd ;)

      Usuń
  4. Boję się. Boję się lalek i małp. Nie wiem dlaczego, ale tak mam. Może za dużo horrorów. A może odbieram je jako groteskę z człowieka... No tak jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wierzę. Zastanawiam się co mnie w nich fascynuje i chyba chodzi właśnie o te ludzkie emocje. Nie nazwałabym tego groteską chociaż jeśli chodzi o małpy mam podobne odczucia :) tak samo jest ze "zdjęciami przodków" - przerażają mnie stare fotografie :)

    OdpowiedzUsuń